Moje miejsce na ziemi.

Przyroda, historia, ludzie, czas...

Odkryj Roztocze, bo Roztocze Zadziwia...

Historia w skrócie

O dwie wojny za daleko

I wojna światowa nie oszczędziła tej ziemi. Działania zbrojne wojsk austriackich i rosyjskich siały zniszczenia w całym regionie. Zniszczone zostały takie miasta jak Tomaszów Lubelski, Narol, Krasnobród. Wiele wsi zostało ponadto spacyfikowanych i wysiedlonych. II wojna światowa to najkrwawsza karta historii Roztocza. Ziemia ta była świadkiem wielu zbrodni. Do największych z nich należy nazistowski obóz zagłady w Bełżcu, który pochłonął ponad pół miliona żydowskich istnień - dziś w tym miejscu znajduje się muzeum oraz pomnik.

Roztocze i Zamojszczyzna były miejscem próbnej realizacji Generalnego Planu Wschód (General Plan Ost), który zakładał deportacje milionów mieszkańców Europy Wschodniej w celu stworzenia warunów dla osadnictwa germańskiego. W ramach realizacji niewielkiej części GPW dotyczącej Roztocza i Zamojszczyzny spacyfikowano ponad 300 wsi, osiedlając w nich niemieckich osadników. Kolejnym barbarzyństwem było odbieranie rodzicom dzieci, które selekcjonowano na te nadające się do zniemczenia, czy przydatne do pracy (Dzieci Zamojszczyzny). Wiele słabszych dzieci ginęło w transpostach i obozach zagłady. Mieszkańcy nie byli jednak obojętni. Najbardziej aktywne były Armia Krajowa i Bataliony Chłopskie. Szereg potyczek, starć i bitew m.in. pod Wojdą, Lasowcami, Zaborecznem w obronie wysiedlanych mieszkańców Zamojszczyzny sztab Niemiecki określił mianem Powstania Zamojskiego 1942/43. Hitlerowcy nie pozostawali również bierni. W celu zlikwidowania okolicznych oddziałów partyzanckich przeprowadzili dwie zakrojone na szeroką skalę akcje o kryptonimach Sturmwind I i Sturmwind II. To w tym miejscu swoją kartę otwiera największa bitwa partyzancka na ziemiach polskich, gdzie w czerwcu 1944 r. na Porytowym Wzgórzu 3 tys. partyzantów stanęło naprzeciwko 30 tys. armii niemieckiej. Oddziały AK i BCh zostały rozbite dopiero kilkadziesiąt kilometrów dalej, pod Osuchami. Ciekawostką sięgającą korzeniami II wojny światowej też jest system umocnień w postaci schronów bojowych i rowów przeciwczołgowych tzw. Linia Mołotowa na Roztoczu Wschodnim. Powstała na przełomie 1940/41 r. jako zabezpiecenie przed ewentualnymi atakami niemieckimi na ZSRR. Nie spełniła jedak swej roli, o czym mowa na innej podstronie.

Zwycięstwo aliantów i zakończenie II wojny światowej nie oznaczało jednak pokoju na tym terenie. Do końca 1947 r. toczyły się tu walki, płonęły wsie, a wszystko za sprawą UPA, czyli Ukraińskiej Powstańczej Armii, której oddziały przeprowadzały czystki etniczne na ludności polskiej. W 1946 r. większą część ludności ukraińskiej wysiedlono na Ukrainę, resztę zaś rok później, w ramach akcji "Wisła" na tzw. ziemie odzyskane.

W tym samym czasie żołnierzy AK i BCh spotykały represje ze strony oddziałów NKWD i nowopowstających struktur UB. W Błódku zorganizowany został obóz karny, gdzie represjonowano partyzantów oraz ludość cywilną.

Będzie dobrze

Nastał okres "błędów i wypaczeń". Ordynację Zamojską znacjonalizowano, majątek rodu Zamoyskich przeszedł w ręce państwa. Wiele wspaniałych budynków, jak pałace w Michalowie, Łabuniach i Narolu pogrążyło się w marazmie. Nie ominęło to również licznych cerkiew, synagog oraz cmentarzy greckokatolickich i żydowskich. Część z nich zamieniono w kościoły katolickie, część rozszabrowano, o reszcie zapomniano.

Obecnie sporo budynków wróciło w prywatne ręce, wiele z nich na to jeszcze czeka. Prywatni właściciele starają się przywrócić im dawną świetność - np. pałac Łosiów w Narolu. Świetnie zachowane są również budynki ordynackie w Zwierzyńcu, Krasnobrodzie. O rewitalizację swoich zabytków pokusił się również Szczebrzeszyn.

Jedynym jaśniejszym akcentem czasów PRL-u na Roztoczu jest powołanie w 1974 roku w rejonie Zwierzyńca Roztoczańskiego Parku Narodowego, którego podwaliny dała już w XVI wieku sama Ordynacja Zamoyska, tworząc w tym miejscu "zwierzyniec" otoczony parkanem o długości 30 km. W "zwierzyńcu" trzymano aż do XIX wieku dzikie zwierzęta, takie jak sarny, dziki, jelenie, wilki, rysie, a przedewszystkim tarpany. Tradycje ochrony przyrody przetrwały do dzisiaj. Przykładem jest prowadzona dzisiaj w RPN hodowla konika polskiego - potomka słynnego tarpana. Historia Roztocza żyje nadal. Jej ślady dostepne są dosłownie na wyciągnięcie ręki. Śródleśne cmentarze, samotne krzyże, pomniki. Kapliczki, cerkwie, kirkuty. Dzikie sady, fundamenty chałup, studnie. Drogi prowadzące do nikąd... Wiele z tych historii znalazło lub znajdzie rozszerzenie na kolejnych podstronach. Zapraszam, bo Roztocze Zadziwia...